
Głos z wnętrza „Serca z drewna”
Zawsze tam były. Słowa. Nieskończone pokłady słów. Co je blokowało? Ja sama. Co się zmieniło? Zaczęłam mówić własnym głosem. Czy wygram. Już wygrałam. Czego mi brak. Mam wszystko. Te słowa to moja mantra.
Świadome życie to nie są lukrowane jednorożce i tęcza. To rachunki, proza dnia, kurz na parapecie. I to drewno ze ściętej robinii, na którym siedzę w słońcu. Ale to też melodia słów na peronie życia.
Odkryłam, że ból i smutek są potrzebne. Bez nich każde słowo byłoby wydmuszką — ładną, ale pustą w środku. Słowa prawdziwe stwarzają światy, budują kładki nad przepaścią, nie słyszą szumu, zostawiają, co zbędne i blokują dostęp, nie zranią, już nie potrafią. Bo to ja zarządzam moim światem, słowa mnie słuchają, biała magia, a miotła stoi obok, gotowa wymieść hejt i cyfrowy szum. Zostawiam hejt, heheszki, są tylko szumem wiatru w koronach starych drzew. Algorytmy mną nie rządzą. Rządzi ta chwila. Teraz. Jeśli będzie trzeba, zbuduję dom z piasku i on przetrwa każdą burzę. To słowa afirmacyjne, rodzaj mantry, pojawiają się, gdy patrzę na zieleń wokół mnie, gdy świadomie oddycham.
Diamenty, krew i abonament na duszę
Bogaci tego świata marzą o nieśmiertelności w wiecznej młodości. Wierzą, że pieniądz to klucz do każdego zamka, nawet tego w bramach wieczności. Patrzę na diamenty — są drogie tylko dlatego, że ktoś sztucznie wykreował ich brak. Skarbce Amsterdamu pękają w szwach, podczas gdy kamienie te wydobywa się krzywdą ludzi. Dla mnie labradoryt czy kamień księżycowy z ich irydyzacją są nieskończenie piękniejsze, bo ich blask zależy od relacji z patrzącym.
Dłuższe życie w zdrowiu to prawo, a nie przywilej dla wybranych. Ale czy nieśmiertelność? Skoro energia jest wieczna, to my już teraz jesteśmy nieśmiertelni. Pieniądze nie nadają wartości człowiekowi, choć ich brak potrafi boleśnie blokować dostęp do wiedzy czy medycyny. Jednak żadna suma na koncie nie kupi kreatywności, mądrości ani prawdziwej więzi. Kod DNA to nie wszystko. Kod cyfrowy tym bardziej. Trzeba poczuć ból, żeby tworzyć – tam, gdzie jest mrok, tam najmocniej widać światło. Aby tworzyć, trzeba coś w człowieku uruchomić, co nie jest kodem. Budując mury z pieniędzy, zamykasz się w luksusowej klatce. Dając to, co masz, dostajesz to, czego naprawdę potrzebujesz.
Uwaga: Medytacja może być drogą do bardziej świadomego życia. Jeśli medytujesz, słuchasz muzyki pobudzającej fale theta – rób to mądrze. Pamiętaj o uziemianiu – realne jest to, czego możesz dotknąć.Rozwijaj się, ale zachowaj balans między życiem duchowym a realnym.
Bunt i rezonans w pociągu
Czuję bunt na myśl o świecie dzielonym na „nadludzi” i resztę. Mój głos ma znaczenie, bo dotyczy naszych dzieci i przyszłości, która dzieje się właśnie dziś. Zawsze działa się dziś. Mamy na nią wpływ i nas też to dotyczy. Co na początek? Uczyć się, weryfikować prawdy objawione, nie zlecać nikomu myślenia za siebie – ani maszynom, ani ludziom, którzy zarządzają maszynami. To nie algorytmy są złe, ale ludzie używający ich jak sznurków dla marionetek.
Mniej hejtu, więcej prawdziwych rozmów. „Przychodzę z otwartą głową i sercem na właściwym miejscu, porozmawiajmy.” Nie zawsze zadziała. Raczej w większości przypadków nie zadziała, bo nauczyliśmy się atakować, zanim ktoś nas zaatakuje. Nawet jeśli nikt nie planuje ataku – my już podświadomie oczekujemy ciosu, fałszu, manipulacji i – stawiamy mury obronne. Przestaliśmy ze sobą rozmawiać i przestaliśmy się słyszeć. Ścieramy się na racje, a to nie to samo. Krzyczymy do siebie i na siebie, z wygłuszonymi uszami i pancernym sercem. Bo to słabość, wmówili. Gdy naprawdę zaczynamy rozmawiać słyszeć i rozumieć, ma szansę pojawić się flow, ten mityczny rezonans. To po prostu rozmowa na wspólnej fali, jak z dobrym znajomym albo przyjacielem. Choćby tylko na chwilę, jak rozmowa w pociągu. Mój świat nie dzieli się na kategorie, tylko na tych, z którymi potrafię rozmawiać i tych, z którymi nie. Każdy ma własne światy. I to jest piękne. Pod warunkiem – bez krzywdzenia. Nawet „tylko” słowem. Krzyk i hejt to sprinterzy — szybko tracą oddech. Życie to maraton.
Cyfrowe samobójstwo i mantra miłości
„Nie da się odróżnić cyfrowej nieśmiertelności od samobójstwa”. Ten cytat usłyszany w pewnym wywiadzie na YT, uderza najmocniej. Startupowe obietnice o „superbabies” z wysokim IQ to nowa eugenika, kontrolowana przez ludzi z lepszymi niż kiedykolwiek narzędziami. To cienie w jaskini, brane za rzeczywistość.
Ja wybieram stare zdjęcia. One naprawdę zatrzymują czas, bo jest w nich coś, czego nie kupią żadne pieniądze: miłość, bliskość, ciepło. Moja chatka, Babcia, koty. Materia zmienia formę, ale energia trwa. Jesteśmy nieśmiertelni w każdym uśmiechu zatrzymanym na fotografii. Prawa fizyki i prawa serca mówią to samo: energia nie ginie.
Moja mantra na dziś to mantra miłości: Miłość jest tym, co trwa. Jest wieczna.
Nie cel jest ważny, ale droga. Płyniemy przez ocean myśli. Odkąd żyję bardziej świadomie, słowa brzmią mocniej — ciepłem i światłem. Rozrzucam je, to tu, to tam, może komuś pomogą, może pomogą przetrwać dzień.
Sistermoon














