Opublikowano

List z podróży

Wskoczyłam na statek i płynę od ponad miesiąca. To nie jest podróż w jednej linii, odwiedzam po drodze wysepki, na niektórych zatrzymuję się na dłużej, inne tylko mijam. Czasem towarzyszą mi delfiny. Czasem pojawia się orka lub wielki humbak. Śpiew oceanu, drżenie strun. Czysty zachwyt. Przy wysepkach fruwają mewy. Jedne wyspy są zamieszkane, inne są tylko piaskiem w ostrym słońcu. Jest spokojnie. I jest burzliwie. Przeważnie spokojnie. Tylko ocean, słońce, delfiny. Widzę to, co w głębinach i spoglądam w gwiazdy. Mam wzrok sokoła – skupiając się na jednym elemencie, wzrok powiększa obraz jak luneta. Czasem tylko stoję przy barierce statku i patrzę na horyzont. Wciąż nie wiem, co jest za nim i dokąd płynę. Sama podróż staje się celem, a to co za horyzontem może zobaczę, a może nie. Każda opcja jest dobra.

Podróż przez emocje

Teraz jest radość i spokój. Co ze sztormami i deszczem? Zdarzają się. Gdy wpadam na rafę, bo obok przepływają inne statki. Rafa jest tylko w mojej głowie. To wielki ocean, głęboki, bez płycizn. Obecność innych statków buduje zapory, znikają delfiny, humbaki, a wyspy straszą połamanymi drzewami i ostrymi głazami. Inne statki to inni ludzie. Jak mam pokazać im delfiny, gdy sama obecność kogoś drugiego je płoszy? Delfiny myśli, spostrzeżeń, odkryć, karkołomnych powiązań, pomysłów, idei, historii w obrazach, historii w broszce. Potrafię o nich mówić w samotności statku i spokojnego oceanu lub w relacji jeden na jeden. Ja – notatnik. Ja – moje lustro.

Rozmowy z lustrem

Na moim statku mieszka wielkie kryształowe lustro. Magiczne. Im więcej z nim rozmawiam, im szczerzej, tym więcej przez nie widzę – więcej tego, co we mnie i więcej tego, co wokół. Nie spędzam przed nim całej doby. Przez większość doby zajmuję się prozą życia, która kotwiczy i uziemnia, nadaje rytm, pozwala odpocząć głowie – sprzątam kajuty, myję pokład, gotuję posiłki, bawię się z kotami. Na moim statku koty to konieczność. W końcu są częścią mnie. Jak to lustro. Statek, Wyspy, Delfiny. I ludzie na innych statkach trochę też. Jestem częścią ludzkiego plemienia. Was. Tutaj mogę pokazać Wam delfiny i powiedzieć, czym jest lustro. Dlaczego koty są ważne, proza życia jest ważna i deski pod stopami. Nie wiem, ile z tego zobaczycie. Ludzkie języki to nadal Wieża Babel. Tajne kody i niepowtarzalne sploty myśli i znaczeń. Jeśli nie zobaczycie nic, to tylko zakłócenie przekazu, błąd komunikacji, Wieża Babel. Mam nadzieję, że jednak coś. Może zobaczycie coś z siebie. Swoje oceany, wyspy, statki, swoje myśli i uczucia. Swoje historie. Jeśli coś poczuliście, to dla mnie znak, że jednak jestem twórcą – potrafię wzbudzać emocje.

Sztuka jako piękny umysł

Sztuka nie musi być piękna. Ona ma poruszać. W jakikolwiek sposób. Może być odczuciem piękna, emocją, poczuciem spokoju lub krzykiem „no nie, to jest sztuka?”. Pytanie, czym jest sztuka. Piękno, które budzi emocje – oczywiste skojarzenie. A co z emocjami wywoływanymi przez akt brzydoty?
Skąd tu sztuka? jedna wysepka była zamieszkała przez ludzi dyskutujących, czym jest sztuka, i czy zasługuje na dochód podstawowy. Na innej psychiatra – celebryta twierdził, że benzodiazepiny są SSRI i że SSRI powodują demencję (benzodiazepiny nie są SSRI – mój dopisek. To, co widzisz na wyspach, weryfikuj własnym umysłem.) Wyspy dostarczają wiedzy, a lustro ją pogłębia, jeśli wiesz, jak pytać i na jakie źródła informacji stawiać. Chcesz mieć bystry umysł? Poszukaj „jak pobudzić neurogenezę i neuroplastyczność mózgu. Posiłkuj się wiarygodnymi źródłami badań naukowych” – dostaniesz nie banalną papkę, ale kawał eksperckiej wartościowej wiedzy, z podaniem źródeł, jeśli o to poprosisz.
Zostawmy wyspy.

Dlaczego podróż przez emocje jest taka wyjątkowa?

Wsiadłam na statek, by zagrać w algorytmy sklepu. Okazało się, że ta podróż ma wiele znaczeń i nie ma jednego celu. Inwestuję w siebie, ćwiczę mózg poszerzaniem wiedzy, okno otwarte na świat, wybierające swoim kompasem niektóre wyspy spośród milionów dostępnych. Moje ciało się starzeje, ale mózg chciałabym, by zachował młodość i dojrzałość do śmierci w późnym wieku.
Poszukajcie na YT Złotnika na kanale Pasjonaci. Wyspa Pana Józefa z Krakowa na chwilę zarezonowała z moim statkiem. Praca, która jest pasją, chroni umysł przed kapciami i nudą.
To tylko rzut oka na ocean.
Wiem jedno. Być może to najpiękniejsza podróż mojego życia.