
Świat byłby lepszym miejscem do życia, gdyby… gdyby co? Pokój, miłość i wolność? Próbowano kilka razy, nie wyszło.
Czasem próbuję wyobrazić sobie, jak chciałabym, by wyglądał świat przyszłości. Nie to, o czym trąbią media, katastrofy i superkomercja, bombki i jaskinie. Jak NAPRAWDĘ chciałabym, by wyglądała przyszłość. Tak, jest tam pokój, miłość i wolność bez krzywdzenia. I coś jeszcze. Pojawia się słowo zakazane w nauce. Magia.
Magia czy nauka?
Magia to coś, czego nauka jeszcze nie zmierzyła i nie nazwała.
Nasi przodkowie mieliby nas za magów – rozmawiamy na odległość bez użycia kabelków ani posłańców. Jeździmy bez koni, latamy bez skrzydeł, widzimy Ziemię z kosmosu, oglądamy świat w magicznych pudełkach, a te pudełka są coraz mądrzejsze i mniejsze. Dawna magia to dzisiejsza nauka. A co z magią dzisiejszą? Czy minerały mogą mieć wibracje, czy można czytać w myślach, czy można widzieć przyszłość? I – dokąd zmierzamy?
Telepatia, myślenie i mówienie na jednej fali, rezonans – to dostrojenie fal mózgowych do jednej częstotliwości. Czasem trafiasz na kogoś, z kim rozmawia Ci się jak ze starym przyjacielem, lekko i w pół słowa łapiecie rytm rozmowy i wiecie, co ten drugi powie, zanim padną słowa. Rezonans. Między tymi, których łączy głębokie uczucie – też. Człowiek-człowiek, człowiek-pies, człowiek-kot. To nauka udowodniła. Może jest tego więcej. Tak, potrafię wyobrazić sobie świat, w którym można rozmawiać z kimś „w myślach”, gdy tego kogoś nie ma obok. Głos w głowie, ale nie schizofrenia ani inne psychozy. Inny rodzaj komunikacji, może oparty na rezonansie, dostrojeniu częstotliwości. Bez kabelków i czipów. Nie jestem naukowcem, puszczam wodze fantazji. Mogę? Mogę.
Widzenie przyszłości – magia czy pogłębiona intuicja?
Nie jestem wieszczką, i chyba nie chciałabym być. Bo świat może nie być taki jak z moich snów. Możliwa przyszłość – jedna z wielu – której bardzo bym chciała, to niemal boski rezonans, ok, bardziej po ludzku – ekosystem w równowadze, z dominantą ciepła, dobra, porozumienia i miłości, tak, uczucia są ważne. Znacie silniejsze ludzkie uczucie, które potrafi unosić w kosmos i otulać poczuciem szczęścia i bezpieczeństwa? Pewnie nauka szepnie coś o oksytocynie, serotoninie i dopaminie. Te parametry nauka potrafi zmierzyć w kontekście głębokich uczuć. Gdyby to były wystarczające warunki, taki koktajl wstrzyknięty z zewnątrz powinien sprawić, że fruniesz. Jest tak? No nie. Fruniesz i spadasz w pustkę. To jak w seksie bez miłości, albo takim, gdzie tylko jedno kocha. W miłości pełnej, w której stajecie się jednym, fruwasz, a lądowanie jest łagodne, otulone ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa, zamiast pustki tworzy się jedność, splatanie i przenikanie dusz. Właśnie, dusza. Próbowano ważyć. Nie udowodniono istnienia, ale czujemy, że jest coś więcej. Dusza jako forma energii lub stanów kwantowych? czemu nie, nie wiem. Mądrzy niech myślą nad teorią strun i teorią wszystkiego.
Ekosystem w równowadze. I kapcie
Na moim małym poletku myślenia mam wizję świata lepszego, ekosystemu w płynnej równowadze, w którym zaburzenia są niezbędne, by nie zniszczył go stan entropii. Prawa fizyki to jedno. Istniejemy wbrew prawom fizyki. Budujemy, żyjemy, zmieniamy chaos w porządek i strukturę. Wydatek energetyczny dla utrzymania stabilności. Gdy za długo jest dobrze, przestajesz czuć to dobre, staje się miałkie i nijakie. Niewielkie zaburzenia, kłótnie, niezgodności poglądów, charakterów, celów, wyburzają ze stanu lepkiej równowagi, która wydaje się „wystarczająca”. Zaburzenie otwiera przestrzeń dla zmian, nowych pomysłów, idei, tworzenia, aktywności. Dlatego w mojej „wizji” świata przyszłości, harmonijnego, pełnego światła, dobra, uczuć i empatii, „kłótnie” nadal istnieją. Kłótnie jako kłótnie dosłowne, ale też w przenośni, niezgoda, poszukiwanie dziur w całym, które przestaje być całe, jak się przyjrzeć. Kłótnie kończące się porozumieniem, a nie końcem świata. Kłótnie przyszłości to duchowe antykapcie. Nadmiar jednorożców i tęczy może zemdlić najbardziej zatwardziałe Barbie.
Dokąd zmierzamy?
Gdy patrzę za okno, widzę parę cukrówek, kwitnącą forsycję, zieleń. Plan najbliższy to wiosna. Dalszy – życie. Dojdziemy tam, gdzie dojdziemy. Nie warto myśleć o horyzoncie, bo można przegapić cukrówki, sójki, mruczenie kota i siebie. Nie cel, ale droga. Cieszcie się słońcem, idźcie na spacer. Ja znikam w pracy.
PS. Idealistyczne? „Tylko idealisty chcą zmieniać świat, reszta tylko w nim siedzi i narzeka.” (JG)

